Polacy mają jedno ulubione ubezpieczenie na życie. Jest darmowe, nie wymaga podpisywania żadnych dokumentów i działa natychmiast. Nazywa się „jakoś to będzie”. Problem w tym, że to ubezpieczenie nigdy nie wypłaca odszkodowania - za to rachunek za jego posiadanie potrafi być druzgocący. W rozmowie z dziennikarzem Głosu Miasta dzielę się swoim doświadczeniem i tłumaczę, dlaczego ta postawa kosztuje polskie rodziny więcej, niż ktokolwiek jest w stanie policzyć.
Skąd się bierze „jakoś to będzie”?
To jedno z najpiękniejszych i zarazem najniebezpieczniejszych zdań w języku polskim. „Jakoś damy radę. Jakoś się ułoży. Jakoś to będzie.” Słowo pełne wiary, ciepła, niemal poetyckiego zaufania do losu. Tyle że los rzadko czyta nasze scenariusze.
Z blisko czterdziestoletnim doświadczeniem w branży finansowej widzę ten schemat regularnie. Rozmawiałem z tysiącami ludzi - i zauważyłem pewien wzorzec. Osoby, które najgłośniej mówią „jakoś to będzie”, to najczęściej te, które nigdy nie doświadczyły sytuacji, w której to „jakoś” zostało wystawione na próbę.
Dane Głównego Urzędu Statystycznego są jednoznaczne: w 2024 roku w Polsce zmarło ponad 390 000 osób. Wśród nich byli mężowie, żony, rodzice małych dzieci, jedyni żywiciele rodzin. Część z nich miała ubezpieczenie na życie. Większość - nie miała.
„Jakoś to będzie” nigdy nie wystarczyło wdowie z dwójką dzieci, gdy zabrakło pensji, która spłacała kredyt. Nigdy nie wystarczyło mężczyźnie, który po zawale serca dowiedział się, że przez pół roku nie wróci do pracy - i że jego oszczędności wystarczą dokładnie na trzy miesiące.
Według raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń za 2024 rok, Polska wciąż pozostaje jednym z krajów europejskich o najniższym wskaźniku penetracji ubezpieczeń na życie. Średnia składka ubezpieczeniowa na mieszkańca jest ponad trzykrotnie niższa niż w Niemczech i ponad pięciokrotnie niższa niż w Wielkiej Brytanii. To nie kwestia zamożności - to kwestia mentalności.
Kiedy „jakoś” spotyka rzeczywistość - historia, która się powtarza
Wyobraźmy sobie Marka. Ma 42 lata, żonę, dwójkę dzieci w wieku szkolnym, kredyt hipoteczny na 350 000 zł. Zarabia dobrze - 9 000 zł netto. Jest zdrowy, aktywny, pełen planów. Ubezpieczenie na życie? „Kiedyś się tym zajmę.”
Pewnego poranka Marek budzi się z silnym bólem głowy. Drętwienie lewej ręki. Żona wzywa karetkę. Diagnoza: udar niedokrwienny mózgu. Marek przeżyje - ale rehabilitacja potrwa miesiące. L4 jest ograniczone czasowo. Rata kredytu nie czeka. Rachunki nie czekają. Oszczędności - 15 000 zł - wystarczą na niecałe dwa miesiące.
Żona Marka musi zrezygnować z części etatu, żeby opiekować się mężem. Dochód rodziny spada o 70%. Kredyt zaczyna zagrażać rodzinnemu domowi.
To nie jest scenariusz z horroru. To powtarzający się, dokumentowany, codzienny dramat polskich rodzin. Różnica między Markiem a jego sąsiadem, który miał polisę, jest prosta: jeden mógł skupić się na powrocie do zdrowia, bo wiedział, że jego bliskim nic nie grozi. Drugi musiał martwić się o przetrwanie rodziny.
Gdyby Marek miał polisę na życie z rozszerzeniem o poważne zachorowania, w ciągu kilku tygodni od diagnozy otrzymałby jednorazowe świadczenie - np. 100 000 lub 200 000 zł. Te pieniądze pozwoliłyby spłacić raty kredytu przez cały okres rehabilitacji, pokryć koszty prywatnej rehabilitacji i utrzymać standard życia rodziny. Koszt takiej ochrony? Około 150-250 zł miesięcznie - mniej niż rachunek za telefon komórkowy.
Co naprawdę chroni nowoczesne ubezpieczenie na życie?
Jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę, brzmi: „Po co mi ubezpieczenie na życie, skoro nie zamierzam umierać?” I za każdym razem odpowiadam tak samo: właśnie o to chodzi - żebyś żył. Żebyś żył godnie, bezpiecznie i bez strachu.
Nowoczesne ubezpieczenie na życie to narzędzie wielowymiarowe. Chroni nie tylko na wypadek śmierci - przede wszystkim na wypadek sytuacji, które mogą zdarzyć się za życia:
| Zakres ochrony | Co to oznacza w praktyce? | Przykładowe świadczenie |
|---|---|---|
| Poważne zachorowanie | Nowotwór, zawał serca, udar mózgu, niewydolność nerek | 50 000 - 500 000 zł jednorazowo |
| Trwała niezdolność do pracy | Wypadek lub choroba uniemożliwiająca pracę zarobkową | Pełna suma ubezpieczenia |
| Pobyt w szpitalu | Każdy dzień hospitalizacji - niezależnie od przyczyny | 100 - 300 zł za dzień |
| Operacja chirurgiczna | Świadczenie w zależności od rodzaju i stopnia operacji | 2 000 - 30 000 zł |
| Śmierć ubezpieczonego | Wypłata dla wskazanych osób - zabezpieczenie rodziny | 100 000 - 1 000 000 zł |
| Zwolnienie ze składek | Przy trwałej niezdolności - ubezpieczyciel przejmuje opłacanie | Kontynuacja ochrony bez kosztów |
Ubezpieczenie na życie to nie zakład ze śmiercią. To kontrakt z przyszłością - tą, której nie możemy przewidzieć, ale której skutki możemy złagodzić już dziś. To finansowa poduszka bezpieczeństwa, która nie pozwala jednemu nieszczęśliwemu zdarzeniu obrócić w ruinę tego, co budowałeś latami.
Trzy mity, które kosztują fortunę
Przez blisko cztery dekady pracy w finansach słyszałem te same argumenty. Pozwólcie, że zmierzę się z nimi wprost - bo każdy z nich kosztuje realne pieniądze:
Mit 1: „Jestem za młody na ubezpieczenie”
Właśnie dlatego warto zacząć teraz. Młody człowiek jest dla ubezpieczyciela niskim ryzykiem - składki są najniższe, jakie kiedykolwiek będą, a ochrona natychmiastowa. Czekanie na „odpowiedni moment” to czekanie na chwilę, kiedy zdrowie zacznie się pogarszać, a cena polisy - rosnąć.
Porównajmy konkretne liczby:
| Wiek przy zawarciu polisy | Składka miesięczna * | Koszt 10 lat ochrony | Różnica vs. wiek 25 |
|---|---|---|---|
| 25 lat | 89 zł | 10 680 zł | - |
| 35 lat | 145 zł | 17 400 zł | + 6 720 zł |
| 45 lat | 265 zł | 31 800 zł | + 21 120 zł |
| 55 lat | 480 zł | 57 600 zł | + 46 920 zł |
* Przykładowe składki dla mężczyzny, niepalącego, suma ubezpieczenia 300 000 zł, ochrona na życie + poważne zachorowania. Rzeczywiste stawki zależą od indywidualnej oceny ryzyka.
Najdroższe ubezpieczenie to to, o które prosimy zbyt późno.
Mit 2: „Mam oszczędności - nie potrzebuję polisy”
Ile masz oszczędności? 50 000 zł? 100 000 zł? To brzmi solidnie - do momentu, w którym pojawia się poważna choroba. Prywatna chemioterapia to 20 000-50 000 zł za cykl. Rehabilitacja po udarze - 3 000-8 000 zł miesięcznie. Utracone dochody przez pół roku niezdolności do pracy przy zarobkach 8 000 zł netto to 48 000 zł.
Dodaj do tego ratę kredytu, rachunki, koszty życia rodziny. Twoje oszczędności mogą wyparować w ciągu kilku miesięcy - a to dopiero początek problemu.
Oszczędności to świetna rzecz. Ale ich rolą jest budowanie przyszłości - nie gaszenie pożarów. Od gaszenia pożarów jest ubezpieczenie. Mądra strategia finansowa łączy jedno z drugim.
Mit 3: „Ubezpieczenie na życie jest za drogie”
Za drogie w porównaniu z czym? Porównajmy miesięczne wydatki przeciętnej polskiej rodziny:
- Streaming (Netflix + Spotify + HBO) - 90 zł
- Kawa na mieście (2x w tygodniu) - 120 zł
- Ubezpieczenie samochodu (OC+AC w przeliczeniu) - 250 zł
- Ubezpieczenie na życie (300 000 zł ochrony) - od 89 zł
Ubezpieczamy samochód, który można kupić nowy. Ubezpieczamy mieszkanie, które można odbudować. Ale nie ubezpieczamy życia i zdrowia - których nie da się kupić za żadne pieniądze. To nie jest kwestia kosztów. To kwestia priorytetów.
Ile naprawdę kosztuje ubezpieczenie na życie w Szczecinie?
Koszt ubezpieczenia na życie zależy od kilku czynników: wieku, stanu zdrowia, zakresu ochrony i sumy ubezpieczenia. W Szczecinie - podobnie jak w całej Polsce - stawki są jednolite na poziomie krajowym, więc nie ma „szczecińskiej ceny”. Liczy się Twoja indywidualna sytuacja.
Orientacyjne miesięczne składki dla zdrowej, niepalącej osoby:
| Suma ubezpieczenia | Wiek 30 lat | Wiek 40 lat | Wiek 50 lat |
|---|---|---|---|
| 100 000 zł | 45-65 zł | 75-110 zł | 140-200 zł |
| 300 000 zł | 95-145 zł | 160-250 zł | 310-480 zł |
| 500 000 zł | 140-210 zł | 240-380 zł | 470-720 zł |
Stawki orientacyjne, obejmujące ochronę na życie + poważne zachorowania. Rzeczywista składka ustalana jest indywidualnie na podstawie ankiety zdrowotnej.
Zwróć uwagę na proporcję: za cenę dwóch wizyt w restauracji miesięcznie możesz zabezpieczyć rodzinę na kwotę, która pokryje raty kredytu przez kilka lat, sfinansuje prywatne leczenie i pozwoli utrzymać standard życia w najtrudniejszym momencie.
Co się stanie, jeśli nie masz polisy - konkretne konsekwencje
Lubię konkret. Dlatego zamiast ogólników - pokażę, jak wygląda ta sama sytuacja z polisą i bez niej:
| Sytuacja | Bez ubezpieczenia | Z ubezpieczeniem |
|---|---|---|
| Diagnoza nowotworu | Kolejka NFZ (tygodnie/miesiące), oszczędności na prywatne leczenie, stres finansowy | Wypłata 100-300 tys. zł w ciągu tygodni, wybór kliniki, skupienie na zdrowiu |
| Udar mózgu - 6 mies. rehabilitacji | L4 (80% pensji przez maks. 182 dni), potem zasiłek rehabilitacyjny, spadek dochodu o 40-70% | Jednorazowe świadczenie + dzienny zasiłek szpitalny, pełne pokrycie utraconych dochodów |
| Śmierć jedynego żywiciela | Rodzina bez dochodu, kredyt do spłaty, dziedziczenie długów, konieczność sprzedaży mieszkania | Wypłata sumy ubezpieczenia, spłata kredytu, zabezpieczenie dzieci na lata |
| Wypadek - trwała niepełnosprawność | Renta ZUS (ok. 1 800-3 500 zł), drastyczny spadek poziomu życia | Wypłata pełnej sumy + zwolnienie ze składek, polisa nadal chroni rodzinę |
Nowotwór nie pyta o wiek, status zawodowy ani optymizm. Ubezpieczenie nie zmienia tego, co się stanie. Zmienia to, jak sobie z tym poradzimy.
Kiedy jest najlepszy moment na ubezpieczenie?
Odpowiedź jest krótka i brutalna: jedyna właściwa chwila na rozmowę o ubezpieczeniu to ta, kiedy jeszcze nie jest potrzebne.
To nie jest marketingowy slogan. To twarda zasada rynku ubezpieczeniowego. Po diagnozie - jest za późno. Po wypadku - jest za późno. Żadne towarzystwo ubezpieczeniowe nie obejmie ochroną osoby, u której właśnie wykryto poważną chorobę.
Z mojego doświadczenia wynika, że najczęstsze momenty, w których ludzie zaczynają myśleć o ubezpieczeniu na życie, to:
Ślub i wspólne życie
Odpowiedzialność za drugą osobę - pierwszy impuls do zabezpieczenia
Narodziny dziecka
Nowe życie zmienia perspektywę - „co jeśli mnie zabraknie?”
Kredyt hipoteczny
Zobowiązanie na 25-30 lat - kto je spłaci, jeśli Ciebie zabraknie?
Choroba bliskiej osoby
Dopiero czyjeś nieszczęście uświadamia własną podatność
Wszystkie te momenty mają jedną cechę wspólną: przychodzą po okresie, w którym ubezpieczenie byłoby najtańsze i najłatwiejsze do uzyskania. Im wcześniej zaczniesz, tym niższa składka, szersza ochrona i mniej pytań w ankiecie zdrowotnej.
Jak zacząć - i dlaczego to prostsze niż myślisz
Wiele osób odkłada decyzję o ubezpieczeniu, bo wyobraża sobie skomplikowany proces - stosy dokumentów, godziny w biurze, niezrozumiałe zapisy umowy. Rzeczywistość jest inna.
Pierwsza konsultacja to po prostu rozmowa. Bez zobowiązań, bez presji, bez podpisywania czegokolwiek. Podczas takiego spotkania wspólnie ustalamy:
- Jaka jest Twoja sytuacja rodzinna i finansowa?
- Jakie zobowiązania masz na głowie (kredyt, dzieci, firma)?
- Na jaką kwotę powinieneś być ubezpieczony?
- Jaki zakres ochrony ma sens w Twoim przypadku?
- Ile realnie możesz przeznaczyć na składkę?
Na tej podstawie dobieram rozwiązanie - nie „z półki”, ale dopasowane do konkretnej sytuacji. Moje motto, które powtarzam od lat, brzmi: „Nie sprzedaję ubezpieczeń - szukam optymalnych rozwiązań.”
Przeczytaj pełny artykuł w Głosie Miasta
Artykuł powstał na kanwie materiału opublikowanego w Głosie Miasta - regionalnym portalu informacyjnym z Pomorza Zachodniego. Zapraszam do lektury pełnej rozmowy:
Artykuł zewnętrzny - Głos Miasta
„Jakoś to będzie” - czyli najtańsze ubezpieczenie na życie, jakie sobie fundujemy →
Rozmowa z Januszem Janickim, Senior Dyrektorem Agencji Prudential Polska, o tym dlaczego Polacy odkładają decyzję o ubezpieczeniu na życie i ile ich to kosztuje.
Zamień „jakoś to będzie” na konkretny plan
Prawdziwa troska o rodzinę zaczyna się od jednego pytania: co się stanie z nimi, jeśli mnie zabraknie - albo jeśli nie będę mógł pracować? Masz prawo bać się tej rozmowy. Ale zrób ją. Dla siebie. Dla nich.
Bezpłatna konsultacja - bez zobowiązań, bez presji sprzedażowej.
Porozmawiajmy o tym, jak zamienić „jakoś” na konkretny plan ochrony Twojej rodziny.
Najczęstsze pytania
Czy ubezpieczenie na życie chroni tylko na wypadek śmierci?
Nie - i to jest chyba największe nieporozumienie dotyczące polis na życie. Nowoczesne ubezpieczenie chroni przede wszystkim za życia: na wypadek poważnego zachorowania (nowotwór, zawał, udar), trwałej niezdolności do pracy, hospitalizacji czy operacji chirurgicznej. Śmierć to tylko jeden z wielu elementów ochrony - często nawet nie najważniejszy z perspektywy klienta.
Od jakiej kwoty zaczyna się ubezpieczenie na życie?
Składki zaczynają się już od około 45-65 zł miesięcznie dla młodej, zdrowej osoby przy sumie ubezpieczenia 100 000 zł. Przy wyższych sumach (300 000-500 000 zł) składka wynosi 95-210 zł miesięcznie. Dokładna kwota zależy od wieku, stanu zdrowia i wybranego zakresu ochrony - dlatego warto porozmawiać z doradcą, który dobierze rozwiązanie do Twojego budżetu.
Czy mogę mieć ubezpieczenie na życie, jeśli mam problemy zdrowotne?
W wielu przypadkach - tak. Towarzystwa ubezpieczeniowe oceniają ryzyko indywidualnie. Niektóre schorzenia mogą oznaczać wyższą składkę lub wyłączenie konkretnego ryzyka z ochrony, ale nie oznaczają automatycznej odmowy. Im wcześniej zaczniesz - gdy jesteś jeszcze zdrowy - tym łatwiej i taniej uzyskasz pełną ochronę.
Jak szybko otrzymam pieniądze w razie zachorowania?
Przy poważnym zachorowaniu (np. nowotwór, zawał) wypłata świadczenia następuje zazwyczaj w ciągu 2-4 tygodni od zgłoszenia roszczenia i dostarczenia dokumentacji medycznej. To środki, które możesz przeznaczyć na dowolny cel - leczenie, rehabilitację, utrzymanie rodziny czy spłatę zobowiązań.
Czy ubezpieczenie na życie się opłaca, skoro „mogę nic nie zachorować”?
To pytanie odwraca logikę. Ubezpieczenie opłaca się właśnie dlatego, że nie wiesz, co się stanie. Ubezpieczamy samochód, choć nie planujemy wypadku. Ubezpieczamy mieszkanie, choć nie spodziewamy się pożaru. Ubezpieczenie na życie działa tak samo - płacisz za spokój i pewność, że w razie kryzysu Twoja rodzina nie zostanie bez środków do życia.
Czy konsultacja z doradcą jest bezpłatna?
Tak, pierwsza konsultacja jest całkowicie bezpłatna i niezobowiązująca. Podczas spotkania (osobistego w Szczecinie lub telefonicznego) analizujemy Twoją sytuację, cele i możliwości. Na tej podstawie proponuję rozwiązanie dopasowane do Twojej rodziny. Nie ma żadnej presji - decyzja należy wyłącznie do Ciebie.
Janusz Janicki
Senior Director Agencji Sprzedaży Prudential Polska. Od blisko 40 lat w branży finansowej - Żagiel S.A., Kredyt Bank, KBC, Santander, od 2014 roku Prudential. Członek Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Doradców Ubezpieczeniowych (PSRDU). Specjalizacja: ubezpieczenia na życie, planowanie emerytalne, zabezpieczenie rodziny. Biuro: Plac Hołdu Pruskiego 9, 70-550 Szczecin.